Blog
Ashtanga nie jest systemem kompletnym – perspektywa nauczycielki jogi i fizjoterapeutki
18 lutego 2026
Agnieszka Olechowska

Przez lata regularnie praktykowałam Ashtanga Vinyasa jogę. Kochałam ją za porządek, strukturę i rytuał. Za to, że nie musiałam codziennie podejmować decyzji co ćwiczyć. Po prostu wchodziłam na matę i wykonywałam tą samą sekwencję. Było w tym coś kojącego – nazywałam to medytacją w ruchu. I nadal uważam, że to piękny system, ale nie jest systemem kompletnym.
Co zobaczyłam dopiero z perspektywy czasu (i zawodu)
Jako fizjoterapeutka widzę dziś wyraźnie to, czego wtedy nie widziałam u siebie:
• bardzo słabe pośladki
• ograniczoną siłę nóg w zamkniętych łańcuchach
• brak realnej pracy nad wyprostem biodra pod obciążeniem
• dużą elastyczność bez proporcjonalnej stabilizacji
Ashtanga daje poczucie siły, jest przecież wymagająca. Pot, zmęczenie, kontrola ciała – to wszystko buduje przekonanie: „jestem sprawna”. Ale zmęczenie metaboliczne to nie to samo co adaptacja strukturalna. Podążając za tym systemem nie budowałam realnej siły kończyn dolnych, nie zwiększałam rezerwy tkankowej, mimo że praktykowałam pod okiem doświadczonych nauczycieli, 3-4 razy w tygodniu.
Potem był wypadek. I zerwanie ACL (więzadło krzyżowe przednie kolana)
Rehabilitacja trwała długo. Bardzo długo.
Zdaję sobie sprawę, że urazy są wieloczynnikowe. Ale wiem też, że gdybym miała silniejsze nogi i pośladki, powrót do sprawności mógłby być łatwiejszy. A być może nawet sam uraz wyglądałby inaczej.
Silne mięśnie to nie tylko estetyka. To amortyzacja, kontrola rotacji, ochrona struktur biernych. Więzadła nie są stworzone do przejmowania roli słabych mięśni.
Gdzie leży problem?
Problemem nie jest Ashtanga, tylko monokultura ruchowa.
Ashtanga Vinyasa joga:
• rozwija mobilność
• uczy kontroli w znanych wzorcach
• buduje dyscyplinę
• reguluje układ nerwowy
Ale:
• nie daje silnego bodźca hipertroficznego dla pośladków
• nie trenuje mocy
• nie uczy pracy z dużym obciążeniem zewnętrznym
• nie przygotowuje na nieprzewidywalne siły działające na kolano
Jeśli ktoś ćwiczy tylko Ashtangę przez lata, może być bardzo sprawny w tej konkretnej praktyce, ale to nie zawsze oznacza, że jest sprawny ogólnie.
Dlaczego tak łatwo wpaść w „tylko Ashtanga”?
Bo daje:
• strukturę
• poczucie przynależności
• rytuał
• tożsamość
• duchową głębię
A powtarzalność bywa bezpieczna psychicznie. Sama to rozumiem, dlatego nie neguję tej praktyki. Ale dziś wiem, że ciało potrzebuje zmienności bodźców tak samo jak umysł potrzebuje struktury.
Jeśli zależy Ci na zdrowiu, a nie tylko na praktyce
Rozważ uzupełnienie:
• trening siłowy dolnych partii ciała
• pracę nad wyprostem biodra pod obciążeniem
• ćwiczenia unilateralne
• trening mocy i kontroli rotacyjnej
Nie po to żeby „zdradzić” jogę, ale po to, by móc ją praktykować długo.
W mojej szkole jogi w Rzeszowie praktykujemy Ashtangę, ale nie zamykamy się na jeden system. W ofercie mamy także zajęcia, które pomagają rozwijać ciało na każdym poziomie. Wprowadzamy elementy treningu funkcjonalnego i pracę z gumami oporowymi jako narzędzie wzmacniania, szczególnie dla bioder i obręczy miednicznej.
Osobiście nie przestałam cenić Ashtanga jogi. Przestałam tylko traktować ją jako system kompletny. Dziś wybieram podejście bardziej zintegrowane. Bo zdrowie to nie wierność jednej metodzie, ale zdolność ciała do adaptacji.










